Niewielu rodziców spodziewa się, że ich kilkulatek przyniesie kiedyś do domu wszy. A jednak to jeden z najczęstszych „domowych” kłopotów wieku żłobkowego i przedszkolnego. Szacuje się, że nawet co drugie dziecko w Polsce choć raz w życiu zetknie się z wszawicą. Nie ma w tym nic wstydliwego i nic wspólnego z poziomem higieny – pasożyty równie chętnie zasiedlają głowy dzieci z zadbanych, tzw. dobrych domów. Dobra wiadomość jest taka, że z wszawicą da się uporać szybko i bez dramatów, o ile rodzic wie, czego szukać i jak zareagować.
post sponsorowany
Skąd biorą się wszy u małego dziecka?
Wesz głowowa to drobny owad wielkości ziarnka sezamu (około 2-3 mm), który żywi się krwią człowieka i bytuje wyłącznie na ludzkiej skórze głowy. Co istotne dla rodziców obawiających się domowego pupila: zwierzęta nie przenoszą wszawicy – kot ani pies nie zarażą malucha. Pasożyt wędruje przede wszystkim drogą „głowa do głowy”, a u najmłodszych dochodzi do tego wyjątkowo łatwo. Maluchy bawią się blisko siebie, przytulają, wspólnie kładą się na dywanie, pożyczają sobie czapki i spinki. Dorosła wesz potrafi przetrwać poza głową żywiciela nawet do dwóch dni, więc czasem do zarażenia wystarczy wspólny grzebień albo leżąca obok kurtka. To właśnie dlatego najliczniejszą grupę ryzyka stanowią dzieci w wieku 3-12 lat – trudno przecież oczekiwać, że przedszkolak zachowa „dystans społeczny”. Choć tzw. sezon wszawicy przypada zwykle na okres od września do maja, pasożyty potrafią przyplatać się także latem, podczas wakacyjnych wyjazdów czy zwykłej podróży komunikacją miejską.
Pierwsze objawy wszawicy – na co zwrócić uwagę
Najbardziej znanym sygnałem jest uporczywy świąd skóry głowy, zwłaszcza za uszami i na karku. Warto jednak wiedzieć, że swędzenie nie pojawia się od razu po kontakcie z pasożytem – to reakcja alergiczna na ślinę wszy, która ujawnia się dopiero po mniej więcej 7-10 dniach. Wcześniej maluch bywa po prostu rozdrażniony, gorzej sypia albo ma drobne zaczerwienienia na skórze. Dlatego nie opłaca się czekać na „podręcznikowe” symptomy – warto z wyprzedzeniem sprawdzić, jak rozpoznać objawy wszawicy i co robić, gdy podejrzenia się potwierdzają, zanim problem się rozwinie. Im wcześniej rodzic wychwyci problem, tym łatwiejsza i mniej uciążliwa będzie cała kuracja.
Domowy przegląd głowy krok po kroku
Najpewniejszym dowodem na wszawicę są gnidy – perłowe jajeczka mocno przyklejone u nasady włosa. W odróżnieniu od łupieżu nie dają się strzepnąć i trzeba je usunąć mechanicznie. Regularny przegląd głowy malucha sprawdza się szczególnie wtedy, gdy w żłobku lub przedszkolu pojawiło się ostrzeżenie o chorobie. Oto jak zrobić to rzetelnie:
- wybierz miejsce z dobrym, najlepiej dziennym oświetleniem;
- przeczesuj włosy gęstym grzebieniem, dzieląc je na cienkie pasma;
- pracuj nad białą kartką lub jasną chusteczką, na której łatwiej dostrzec opadające owady;
- zwróć szczególną uwagę na okolice za uszami i na potylicy;
- szukaj zarówno ruchomych pasożytów, jak i nieruchomych, jasnych kuleczek tuż przy skórze.
Co robić, gdy maluch ma wszy?
Przede wszystkim – bez paniki i bez babcinych metod. Polewanie głowy octem, smarowanie majonezem czy obcinanie włosów „do skóry” to relikty przeszłości, które dziś tylko niepotrzebnie stresują dziecko, a ich skuteczność pozostaje wątpliwa. Znacznie szybsze i delikatniejsze są dedykowane preparaty na wszy, które spryskuje się na włosy, a po wyznaczonym czasie wyczesuje martwe pasożyty dołączonym grzebieniem. Wybierając środek, dobrze postawić na taki bez substancji owadobójczych i działający już po jednej aplikacji – warto zresztą poznać pięć powodów, by sięgać po skuteczne preparaty przeciw wszom, zamiast eksperymentować z domowymi sposobami. Pamiętaj też, że kuracją trzeba objąć wszystkich domowników z objawami, a po niej przeprowadzić porządki: pranie pościeli i ubrań w temperaturze powyżej 60°C oraz odkurzenie tapicerki.
Jak chronić malucha przed nawrotem i przed wyjazdem
Wszawica ma nieprzyjemną skłonność do nawracania, dlatego po wyleczeniu warto pomyśleć o profilaktyce. Sprawdzają się tu preparaty ochronne w sprayu, które pokrywają włosy niewidoczną powłoką i wydzielają zapach przyjemny dla człowieka, lecz odstraszający pasożyty. Wystarczy kilka psiknięć przed wyjściem z domu. Taka ochrona nabiera szczególnego znaczenia, gdy starsze rodzeństwo albo sam maluch wybiera się latem na wyjazd – podpowiadamy krok po kroku, jak przygotować dziecko na kolonie i obóz, by wróciło do domu bez pasożytów. Dobrym uzupełnieniem bywają też nasączone gumki do włosów, wygodne zwłaszcza u dziewczynek.
Najważniejsze w kilku zdaniach
Wszawica u małego dziecka to nie powód do wstydu, lecz codzienna sytuacja, z którą mierzy się większość rodziców. Klucz to czujność (regularny przegląd głowy), szybka reakcja (sięgnięcie po skuteczny preparat zamiast domowych eksperymentów) oraz rozsądna profilaktyka. Warto też po cichu, ale uczciwie poinformować placówkę – dzięki temu inni rodzice również skontrolują swoje pociechy, a łańcuch zarażeń uda się przerwać. W praktyce najwięcej kłopotu sprawia nie sama kuracja, lecz zbyt późne wychwycenie problemu – im wcześniej rodzic zajrzy maluchowi w głowę, tym mniej pasożytów zdąży się zagnieździć i tym łatwiej będzie wrócić do codzienności bez nieproszonych gości.
To jest wyrób medyczny. Używaj go zgodnie z instrukcją używania lub etykietą.
Producent/Podmiot prowadzący reklamę ICB Pharma sp. z o.o.

































































































Wszawica to nie powód do wstydu, zgadzam się, ważne by skupić się na tym by zażegnać parolem
To stały element tam, gdzie jest dużo dzieci. Ale można sobie z tym poradzić.
Niestety takie rzeczy się zdarzają wszędzie , gdzie jest dużo dzieci, są środki na to i po sprawie, sympatyczne to nie jest ale cóż, bywa 🙂
Niestety
walczyliśmy z tym wielokrotnie jak młody był w szkole … aż trudno było nam uwierzyć , bo w domu dbamy o higienę
Też mnie dziwiło jak w dzisiejszych czasach to niestety częsty temat.