„To pewnie skok rozwojowy” – to zdanie rodzice słyszą (albo mówią) bardzo często. Przy gorszym śnie, nagłym płaczu, złości bez powodu czy kompletnym braku humoru u malucha.
Tylko… co to właściwie znaczy w praktyce? I czy każdy trudniejszy moment naprawdę jest skokiem rozwojowym?
Skok rozwojowy – teoria kontra życie
W teorii skok rozwojowy to moment, w którym mózg dziecka intensywnie się rozwija. Maluch zaczyna widzieć świat inaczej, uczy się nowych umiejętności, a jego układ nerwowy dostaje prawdziwy trening.
W praktyce często wygląda to tak:
-
dziecko, które spało „w miarę”, nagle budzi się co chwilę,
-
maluch chce być non stop na rękach,
-
pojawia się płacz, frustracja, złość,
-
wszystko, co działało wczoraj, dziś przestaje działać.
I rodzic zaczyna się zastanawiać: co się stało?
Dlaczego skoki rozwojowe bywają trudne?
Bo dziecko nie tylko się uczy, ale też próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Nagle świat jest bardziej skomplikowany. Więcej bodźców, więcej emocji, więcej możliwości i mniej kontroli.
Dla malucha to ogromne wyzwanie.
Dla rodzica, często chaos i zmęczenie.
Jak skok rozwojowy wygląda „od środka” dziecka?
Warto pamiętać, że maluch:
-
nie robi nic „na złość”,
-
nie manipuluje,
-
nie testuje granic z premedytacją.
On po prostu nie nadąża za tym, co dzieje się w jego głowie. To, co dla dorosłego jest kolejnym etapem rozwoju, dla dziecka bywa przytłaczające.
Czy każde trudne zachowanie to skok rozwojowy?
Nie. I to ważne, żeby to powiedzieć głośno.
Dzieci:
-
chorują,
-
ząbkują,
-
są zmęczone,
-
reagują na zmiany (żłobek, przedszkole, nowe osoby, emocje w domu).
Skoki rozwojowe to jedna z możliwych przyczyn, a nie uniwersalne wyjaśnienie wszystkiego. I nie trzeba na siłę dopasowywać dziecka do kalendarza skoków.
Co naprawdę pomaga w czasie skoku rozwojowego?
Nie ma jednego złotego sposobu, ale są rzeczy, które ułatwiają codzienność:
Bliskość
Więcej przytulania, noszenia, bycia razem. Dla dziecka to sygnał: „jesteś bezpieczny”.
Spokój zamiast naprawiania
Nie zawsze trzeba coś zmieniać, poprawiać, wprowadzać nowe metody. Czasem wystarczy przeczekać.
Obniżenie oczekiwań
To nie jest moment na naukę samodzielnego zasypiania, odpieluchowanie czy rewolucje wychowawcze. Skok to czas adaptacji, nie treningu.
Wsparcie dla rodzica
Zmęczony rodzic ma prawo czuć frustrację. Szukanie pomocy, rozmowa, chwila dla siebie – to nie słabość, to dbanie o całą rodzinę.
Skok rozwojowy mija. Naprawdę.
Choć w trakcie może się wydawać, że „tak już będzie”, to skoki rozwojowe nie trwają wiecznie.
Często po nich dziecko:
-
zaczyna mówić nowe słowa,
-
lepiej rozumie polecenia,
-
pokazuje nowe umiejętności,
-
robi mały, ale ważny krok w stronę samodzielności.
I nagle okazuje się, że ten trudny czas miał sens.
Na koniec – trochę ulgi
Jeśli masz wrażenie, że Twoje dziecko „jest inne niż zwykle” to bardzo możliwe, że przechodzi intensywny etap rozwoju.
Jeśli masz dość – to też jest normalne.
Nie musisz wszystkiego rozumieć ani kontrolować.
Czasem wystarczy być obok. I to już jest bardzo dużo 💛



































































































































































































































































































































Obecność rodzica jest tu bardzo ważna.
Jeszcze chciałam dodać, że przez kilkanaście lat prowadziłam coś na kształt dzienniczka rozwoju swoich dzieci, jak ostatnio zerkałam, najwięcej wpisów było w pierwszych trzech latach ich życia i w nastoletniości.
Wow! Aż kilkanaście lat! Super sprawa.
Skoki rozwojowe dziecka wliczone w ćwiczenie cierpliwości przez rodzica, jednak da się z nimi wytrzymać, odpowiednie nastawienie, zrozumienie i obecność przy emocjach dziecka. Z perspektywy czasu, miło je wspominam. 🙂
Choć bywało różnie 🙂
Jako mama nastolatki mam wrażenie, że skoki rozwojowe dotyczą nie tylko najmłodszych 🙂
Ja czekam, aż moje nastolatki się wyskaczą 🙂